Mount Power jak zrobić maskę borsuka Strona początkowa JAVA pl jajko gif Jan Wrana
 

myfantasy

Temat: Tylne swiatlo przeciwmgielne
Zupelnie nie na temat ale chcialem sie podzielic prosta
metode rozpoznawania kiedy takie swiatlo wlaczyc. Robie to
zazawyczaj wtedy kiedy jestem wdzieczny temu przede mna ze to zrobil.
Kiedy inni zaczynaja mnie irytowac to wylaczam.

Andrzej.

Nie znam daty - przepraszam.
Wspomnę tylko taką rzecz, że w ten jeden dzień przekląłem wielu ludzi,
którzy nie zapalali lampek przeciwmgielnych, a wyłaniali mi się znienacka
przed maską.
Nie szydz prosze z ich zastosowania, bo IMHO to bardzo dobry wynalazek.

--
Pzdr,
Adam "BORSUK" Kornacki
Avensis 2.0  "sreberko"

** GK "Sniezka"  Support Team **
V-ce president
Cytat dnia: "Nie_ma_poslizgu_bez_lisci"



Źródło: topranking.pl/1615/tylne,swiatlo,przeciwmgielne.php


Temat: Nie-antysemityzm

Zgoda co do wielu nicków.
Faktycznie to kwestia indywidualnego wyboru, choć czasami poważnie utrudnia
rozmowę (nie będę uzasadniać - zrobił to swego czasu Borsuk).
Gorzej jeśli nick ma służyć dowalaniu komuś - i to byc może komuś, komu
wcześniej deklaruje się przyjaźń. Wybacz, ale taki nick traktuję jak
w realu anonim - jest równie obrzydliwy.
Hiacynt (i nie tylko on jeden) popełnił wiele błędów, ale też płaci za to.
Nie podoba mi się teraz jego pisanie, o czym również do niego piszę otwarcie
- zapewniam Cię, to wcale nie jest trudne i nie wymaga nałożenia maski.
Zwróć jednak, proszę, uwagę na fakt, że jego obecna sytuacja nie w pełni jest
tylko przez niego samego zawiniona.
Ja też czuję się winna, bo to między innymi w mojej obronie posunał się
trochę zbyt daleko.
A obrona - wierz mi, bo ja to wiem najlepiej - bardzo mi była potrzebna.
Nie każdy Sceptyku potrafi być twardy jak samotny głaz.
Pozdrawiam
Abe

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13,3280466,3280466,Nie_antysemityzm.html


Temat: Lśnienie w Konstelacji Smoka
carmina napisała:

> Zafascynowana migotaniem niedogonionych przyjaciół podążyłam bardzo
> kulturalnie, lekko zmieniwszy kurs Dragonii. Długo nie wiedziałam gdzie się
> podziały tłumy ich, tłumy ich. Teraz jestem tu, spokojna trajektoria,
> wyliczenia trafne. I wysyłam w cyber-space lekkie rozbłyski, zajączki
> przemkną po monitorach, pancerz lekki jak maska Lema, niezmordowany. I
> wszystko jasne, tak myślę. Słonecznie się zrobiło. Może, może jakieś piękne
> miasteczko? Ale koniecznie pastelowe, nie inaczej. Może ręka pewna,
> niezawodna i oko "bez pudła", które srokom życie wielokrotnie darowało? LOL
> Może słowa niezwykłe, szybkie, błyskotliwe? Zdobne jak trawy o świcie?
> Pierwowzór moich nieporadnych zamrugań tu? Może szarlotka z rana? Z
> cynamonem, koniecznie. A potem , wieczorem, ktoś zagwiżdże cicho w
> ogrodzie... zaraz , jakby to zabrzmieć mogło? Bo pisze się inaczej przecież.
> A czy...czy... jest szansa, że Ryba polubi Anioły pobrudzone na hałdach, bo
> one wszak też lubią Leonarda di. Jedno jest pewne juz teraz: nie przegra tu
> nikt z kratesem, bo nikt grać o nic nie chce, a myśl niecierpliwa zerwać się
> może bezkarnie na jak długo zechce.
> A gdy pzryjdzie ktoś bardzo już zmęczony aktualnym stanem spraw, zbierze
> kilka rozbłysnięć - może będzie mogł znow wrócić do przymiotników, które
> porzucił w czasie wojen. Wtedy niechybnie mistrzowie prężni, nieodżałowani,
> z nietrzynastych, pobłyskiwac też zaczną od niechcenia.
> I w ogóle, w ogóle - pomrugac trochę trzeba, to chyba oczywiste, prawda?
> Polśnić według Kinga, nieznacznie. Dragonia już robi, co może. Jakaś arka,
> czy co? :) A może ktos podrzuci jesiennym obyczajem "recipe" na
> mannę? ....No, wydało się, to właśnie o to chodziło od początku. Cieszę, się,
> że już wiecie. Czy wszystko jasne?
> Pozdro lśnące. C :)

Witaj Carmino !!! Kilka dni nieobecności i takie zmiany !!! Wojenne wątki na
Wiadomościach spadły już nisko i daleko. Pacynka kontrolant reklamuje forum
Kultura i Twój kwietny watek. Tutaj pisze znane i zacne grono. Listy pisane
jeszcze niedawno już nieaktualne się stały. Co za zmiany !!! Co za zmiany na
lepsze !!! I tylko Borsuka żal.

Czy teza o wypieraniu dobrego pieniądza przez zły pieniądz dotyczy także nicków
na forum Wiadomości ? ;))))

Pozdrawiajm Cię serdecznie

Snajper.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,17,2713614,2713614,Lsnienie_w_Konstelacji_Smoka.html


Temat: Buractwo na warszawskich ulicach (długie).
Mam już dosyć codziennej walki w warszawskich korkach. Jakiś czas temu
Borsuk opisywał swój stan psychiczny po porannych walkach z buractwem. Ja
też poproszę o skuteczną terapię.
Swoją codzienną walkę zaczynam próbą wjechania z ul. Poligonowej na ul.
Ostrobramską w kierunku Centrum (skręt w lewo). Krótkie zielone, tak ok. 15
s. Dwa pasy: jeden do skrętu w lewo i drugi do jazdy na wprost i w prawo. I
tu następują różne warianty: I - kierowcy z Poligonowej skręcają w lewo z
pasa do jazdy na wprost i w prawo. Musze uważać, czy jakiś fajter nie
wjedzie mi w bok z prawej. Wariant II - cwaniak z naprzeciwka skręca w
prawo, tym razem z pasa do skrętu w lewo. Nic to. Przeżyjemy. Dalej. Zbieg
Al. Stanów Zjednoczonych i Ostrobramskiej: z dwóch pasów Al. St. Zjedn. robi
się jeden. Ten drugi jest zapaskowany i odpowiedznio oznaczony strzałkami
poziomymi przed połączeniem z Ostrobramską. Jadące obok siebie, po pasie
zamalowanym dwa samochody usiłują wepchnąć się na pas, który jedzie z
Ostrobramskiej. Ta ostatnia co rano zakorkowana totalnie. Szlag mnie trafia.
To przez nich muszę wyjeżdżać pół godz. wcześniej.
Trasa Łazienkowska - jaka jest każdy widzi. Potem jadę Sobieskiego - sznur
samochodów jedzie dwoma pasami, co jakiś czas "ci lepsi, jeżdżący
dynamicznie" wyprzedza inne mknąc pasem oznaczonym BUS. Jadę, widzę jak z 20
metrów przede mną kierowca zdezelowanego Poloneza Truck'a włącza
kierunkowskaz, jedzie znacznie wolniej ode mnie: ja jakieś 60 km/h, on nie
więcej jak 20-30. Zdejmuję nogę z gazu. Tuż przed moja maską facet myk - na
mój pas - ja ostre hamowanie (moje zimowe opony przy temp. +6 st.C zachowują
się jak slick'i - pojechałem na zablokowanych kołach z jakieś 5 m.). Udało
się. Wyprzedzam dziada, żeby dać słowną reprymendę. Zrownuję się z gościem.
Mężczyzna w wieku lat 19, z zawodu chyba murarz (bez urazy), spogląda na
mnie i szyderczo cieszy ryja.
I tu nastąpiła rzecz dla mnie (z perspektywy czasu) wstydliwa. Mianowicie
oznaczonym pojazdem grupowym, zajechałem drogę debilowi. Wiele nie
ryzykowałem, miałem taki zapas prędkości, że była to raczej "dynamiczna
zmiana pasa ruchu", ale w celu przestraszenia gnojka.
Zapas nerwów na dziś wyczerpał się. Starałem się to zrobić spokojnie, tak,
żeby ani mi ani jemu nie stała się krzywda. Jestem osobą o dość spokojnej
naturze. Nerwy puszczają mi niezwykle rzadko. Dziś mi się to zdarzyło, fakt.
Bardzo żałuję, że nie mam nerwów ze stali. Nic na to nie poradzę. Jeszcze w
taką pogodę.
A może grupowicze mają jakieś sposoby rozładowania streu, wywołanego próbami
celowego  zniekształcenia ich samochodu. Dodam, że niegdy nie używam
klaksonu, jeśli ktoś się pomyli, nie zauwazy mojego auta (martwa strefa
lusterka) i zajedzie drogę, potem błysnie awaryjnymi. Trudno - mi też się
zdarza. Nie nawidzę CELOWEGO utrudniania ruchu przez buraków, którzy myślą,
że jak są w samochodzie, to mogą robić co chcą - są w swoim azylu.

Źródło: topranking.pl/1609/buractwo,na,warszawskich,ulicach,dlugie.php


Temat: Buractwo na warszawskich ulicach (długie).
Od niedawna pokonuję podobną trasę(Al. Stanów-wjazd na trasę Łazienkowską a
później Belwederska do Dolnej) i rozumiem Cię doskonale. Też mnie to
frustruje buractwo zza Wisły w swoich zdezelowanych pojazdach, wciskanie
się, nagłe zmiany pasów tych co chcą przyspieszyć o 5m oraz ten Megakorek.
Od września ma być czynny Most Siekierkowski - pocieszam się, że będzie
lepiej.
Na razie znalazłem już na to sposób - wstaje 6.00 rano i o 6.30 jestem już
za Wisłą na basenie. Zdrowo i bez nerwów. :-)

PZDR,
Robert

Użytkownik Michał Witkowski <wit@wp.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9tiel7$rh@news.tpi.pl...

Mam już dosyć codziennej walki w warszawskich korkach. Jakiś czas temu
Borsuk opisywał swój stan psychiczny po porannych walkach z buractwem. Ja
też poproszę o skuteczną terapię.
Swoją codzienną walkę zaczynam próbą wjechania z ul. Poligonowej na ul.
Ostrobramską w kierunku Centrum (skręt w lewo). Krótkie zielone, tak ok.
15
s. Dwa pasy: jeden do skrętu w lewo i drugi do jazdy na wprost i w prawo.
I
tu następują różne warianty: I - kierowcy z Poligonowej skręcają w lewo z
pasa do jazdy na wprost i w prawo. Musze uważać, czy jakiś fajter nie
wjedzie mi w bok z prawej. Wariant II - cwaniak z naprzeciwka skręca w
prawo, tym razem z pasa do skrętu w lewo. Nic to. Przeżyjemy. Dalej. Zbieg
Al. Stanów Zjednoczonych i Ostrobramskiej: z dwóch pasów Al. St. Zjedn.
robi
się jeden. Ten drugi jest zapaskowany i odpowiedznio oznaczony strzałkami
poziomymi przed połączeniem z Ostrobramską. Jadące obok siebie, po pasie
zamalowanym dwa samochody usiłują wepchnąć się na pas, który jedzie z
Ostrobramskiej. Ta ostatnia co rano zakorkowana totalnie. Szlag mnie
trafia.
To przez nich muszę wyjeżdżać pół godz. wcześniej.
Trasa Łazienkowska - jaka jest każdy widzi. Potem jadę Sobieskiego - sznur
samochodów jedzie dwoma pasami, co jakiś czas "ci lepsi, jeżdżący
dynamicznie" wyprzedza inne mknąc pasem oznaczonym BUS. Jadę, widzę jak z
20
metrów przede mną kierowca zdezelowanego Poloneza Truck'a włącza
kierunkowskaz, jedzie znacznie wolniej ode mnie: ja jakieś 60 km/h, on nie
więcej jak 20-30. Zdejmuję nogę z gazu. Tuż przed moja maską facet myk -
na
mój pas - ja ostre hamowanie (moje zimowe opony przy temp. +6 st.C
zachowują
się jak slick'i - pojechałem na zablokowanych kołach z jakieś 5 m.). Udało
się. Wyprzedzam dziada, żeby dać słowną reprymendę. Zrownuję się z
gościem.
Mężczyzna w wieku lat 19, z zawodu chyba murarz (bez urazy), spogląda na
mnie i szyderczo cieszy ryja.
I tu nastąpiła rzecz dla mnie (z perspektywy czasu) wstydliwa. Mianowicie
oznaczonym pojazdem grupowym, zajechałem drogę debilowi. Wiele nie
ryzykowałem, miałem taki zapas prędkości, że była to raczej "dynamiczna
zmiana pasa ruchu", ale w celu przestraszenia gnojka.
Zapas nerwów na dziś wyczerpał się. Starałem się to zrobić spokojnie, tak,
żeby ani mi ani jemu nie stała się krzywda. Jestem osobą o dość spokojnej
naturze. Nerwy puszczają mi niezwykle rzadko. Dziś mi się to zdarzyło,
fakt.
Bardzo żałuję, że nie mam nerwów ze stali. Nic na to nie poradzę. Jeszcze
w
taką pogodę.
A może grupowicze mają jakieś sposoby rozładowania streu, wywołanego
próbami
celowego  zniekształcenia ich samochodu. Dodam, że niegdy nie używam
klaksonu, jeśli ktoś się pomyli, nie zauwazy mojego auta (martwa strefa
lusterka) i zajedzie drogę, potem błysnie awaryjnymi. Trudno - mi też się
zdarza. Nie nawidzę CELOWEGO utrudniania ruchu przez buraków, którzy
myślą,
że jak są w samochodzie, to mogą robić co chcą - są w swoim azylu.

--
^^^^^^^^^^^^^^^^^
Pozdrawiam.
Michał W. vel Wito
206-tka [default]



Źródło: topranking.pl/1609/buractwo,na,warszawskich,ulicach,dlugie.php